W oddali usłyszałem dyszenie i jęki. Szedłem powoli w kierunku pryszniców na parterze, mocno zaintrygowany... To był spory obiekt szkoleniowo-hotelowy dla młodych piłkarzy, przyległy do kilku boisk treningowych.
Była dopiero 22 i niezbyt mogłem spać, a wydawało mi się że gdzieś na parterze musiałem zostawić swoje klucze do auta. Dobry pretekst żeby chwilę się przejść po pustych korytarzach zanim znów zalegnę w niezbyt wygodnym łóżku.
Rzeczywiście, słyszałem jakieś posykiwanie, stękanie i coraz szybsze i bardziej zdecydowane odgłosy klepaniny, która kojarzyła mi się tylko z jednym....
Byłem już przy łazienkach, a drzwi do sekcji z prysznicami i umywalkami były przymknięte. Ale bardzo wyraźnie wszystko było słychać.
- Jesteśmy tu sami, szmato.... Nikt ci nie pomoże. Grzecznie się dalej wypinaj kurwa, albo cię podpierdolę do trenera, że mi chciałeś zajebać kasę.
Młody samiec był prawie całkowicie nagi i bardzo spocony. Zobaczyłem go przez szparę w drzwiach.. To był Norbert. Jeden z większych łobuzów w grupie... Teraz to i mi stanął na jego widok... Taki szczupły i umięśniony młodzik to nie byle co...
Łysy 17-latek z dresiarską mordą, a przede wszystkim wysoki i z wielkimi długimi bosymi girami... Piłkarskie szorty miał zsunięte na kolana i posuwał swojego mniejszego rówieśnika od tyłu....
A ten tylko jęczał, przyjmując całą lekko zakrzywioną pałę, którą młody patus wbijał mu coraz agresywniej i mocniej po same jaja.
